środa, 12 grudnia 2012

Seks przed, a może po ślubie?



Oglądam sobie spokojnie Comedy Central, aż tu nagle pojawia się pasmo reklamowe. Na pierwszy ogień idzie proszek do prania, a zaraz po nim reklama artykułu na Onet.pl - Czekali z seksem do ślubu i się rozczarowali. Serio? 
Z czystej ciekawości postanowiłem przejrzeć tenże artykuł (czyli reklama w moim przypadku odniosła sukces). Oto, jakich życiowych prawd się tam dowiedziałem:

"Postawienie na seks przed ślubem to szaleństwo i drastyczne zmniejszenie szansy na udane małżeństwo, to odwrócenie do góry nogami naturalnego porządku, podcięcie gałęzi na której się siedzi – uważa Rafał. - Zamiast wyostrzyć zmysły duchowe i zdrowy rozsądek, wrzucamy sobie bombę emocjonalną, która oślepia i osłabia zdrowy rozsądek – dodaje. Według Rafała, jeśli zależy nam na znalezieniu partnera na całe życie, to seks przedmałżeński zabije to co najpiękniejsze – proces powolnego, wzajemnego poznawania, wszystkich aspektów swojego życia, potrzeb, nadziei, oczekiwań, ale także słabości, wad, problemów. - Seks przed ślubem nie pozwala rozwinąć się związkowi, nabrać wzajemnego szacunku i zaufania, nie pozwala się skupić na tych wartościach, które są niezbędne do budowania szczęśliwej rodziny – pisze dalej Rafał"