sobota, 7 lutego 2015

Kryzys pożądania to kryzys wyobraźni

„Tajemniczość nie dotyczy podróżowania do nowych miejsc, ale patrzenia nowymi oczami. - Proust

 Zbliżają się Walentynki, dzień w którym całemu światu nagle przypomina się, żeby okazać uczucia, zrobić coś specjalnego dla swojej drugiej połówki. Nic w tym złego, że się staramy, ale czy nie myślicie też wtedy: dlaczego tylko raz w roku?

Oczywiście są przypadki par romantycznych, celebrujących swoje życie razem, dbających o to, by iskra, która ich do siebie przyciągnęła nigdy nie zgasła. Są to przypadki rzadkie i to nie dlatego, że większość par nie potrafi okazywać uczuć czy przestaje się kochać. Ile znacie par, które tworzą dobry, szczęśliwy związek, kochają się i szanują lecz jakoś tak...bez fajerwerków? 

Jesteście taką parą, chcecie coś zmienić?

Codzienność nie daje nam pola do popisu, kiedy musimy swój czas dzielić między pracę, domowe obowiązki, dzieci, spotkania towarzyskie. Wszystko to, jest miłe i spełniające, ale odsuwa nas od zrozumienia, co jest prawdziwą przyczyną wygasania pożądania.
Tą przyczyną jesteśmy my sami. Dopóki nie znajdziemy czasu na to, by zrozumieć czego sami potrzebujemy, co wprawia nas w miłosny nastrój, co rozbudza nasze pragnienia i pożądanie, nigdy nie będziemy w stanie prawdziwie cieszyć się bliskością z drugą osobą.
To częsty problem, z którym spotykają się terapeuci – nie brak seksu, ale brak takiego seksu, jakiego potrzebujemy. Co więcej, nie wynika z problemów między partnerami, ale z troski o drugą osobę. Zdarzyło wam się, nie zwrócić jemu/jej uwagi na to, by zrobił coś, co spodoba się tobie albo zrobić to trochę inaczej? To dlatego, że nie chcemy wyjść na niewdzięczników, wytykających błędy. Co jak co, ale krytyka raczej nie działa na korzyść podniecenia. Można sobie z tym problemem łatwo poradzić. 

Po pierwsze, takie rozmowy warto przeprowadzać na naturalnym gruncie, nie w łóżku, w trakcie. A czasem nie trzeba mówić, tylko pokazać, poprowadzić rękę dokładnie tam, gdzie chcesz. 

Drugim powodem jest przeświadczenie, że jeśli muszę mówić czego pragnę, to znaczy że nie znam się z moim partnerem tak dobrze jak myślałam, że nie ma między nami tej specjalnej więzi.

Komunikacja i rozmowa o waszych potrzebach to jedno, ale co jeśli nadal nie wystarcza? Wiecie, czego chcecie, ale ciągle brakuje iskry, przyciągania. Odpowiedź jest prosta, łatwiej pożądać tego, co nowe, nieznane i zakazane niż tego, co już mamy, do czego przywykliśmy. To dlatego pożądanie wzrasta najbardziej po dłuższej rozłące, lub kiedy obserwujesz swojego partnera w nowym otoczeniu, gdy zachowuje się inaczej niż w domowym zaciszu. Czasem wystarczy tylko zaskoczenie, że śmiejecie się z tego samego żartu, albo równocześnie wypowiedzieliście to samo zdanie. Wszystko, co inne, nawet jeśli dotyczy znanej nam osoby, jest ekscytujące. 

Myli się jednak ten, kto uważa, że wystarczy wprowadzić do związku trochę dramatyzmu, nowinek i przygody. Najważniejsze jest znalezienie równowagi między zawsze obecnymi potrzebami bezpieczeństwa, zaufania, stabilizacji a elementami zaskoczenia i ryzyka. Przekraczając pewne ramy, ryzykując, pisząc się na więcej niż dotychczas, musimy mieć pewność, że mamy dokąd wrócić, że po nocy szaleństwa czeka na nas ciepło i spokój u boku drugiej osoby. Dopiero wtedy naprawdę możemy poddać się wszystkiemu, co nas ekscytuje. Tego nie zapewni seksowna bielizna ani erotyczne gadżety. Tym, co wzmaga pożądanie jest nasza własna wyobraźnia i naprawdę nic więcej. Jako jedyne istoty na ziemi potrafimy czerpać przyjemności z samego myślenia o nich. 

Jeśli więc istnieje coś, co blokuje twoją wyobraźnię, z pewnością blokuje też twoją zdolność do prawdziwego pożądania i odczuwania przyjemności.

     Ważne jest uświadomienie sobie, że w kontakcie z drugą osobą nie można zatracić siebie. Robić tego, co jemu/jej sprawi przyjemność. Seks ma być „miejscem”, w którym to ty dobrze się czujesz, w którym znajdujesz to, czego potrzebujesz i zachowujesz się dokładnie tak, jak chcesz. Większość z nas podnieca to, czemu na co dzień się opieramy, niezależnie od tego czy chodzi o agresję, zabawę czy dominację. W łóżku, z ukochaną zaufaną osobą powinniśmy móc uwolnić to, co przez cały dzień tłamsiliśmy, właśnie dlatego, by oddać się przyjemności.

Na Walentynki, ale też każdy inny dzień roku, pamiętajcie o odrobinie samolubstwa, by cieszyć się z doznawania przyjemności, a nie tylko z jej dawania.




Zdjęcie: Andreas Bitesnich Yvonne & Tom, 1994 (http://www.younggalleryphoto.com/photography/bitesnich/bitesnich.html)
Tekst opracowany na podstawie teorii terapeutki dla par: Esther Perel