czwartek, 3 stycznia 2013

Happy New Year?




    Joint za jointem, następna kolejka, bo wszyscy, bo on, przecież mogę, nic mi nie jest, nie czuję, mogę jeszcze, nie działa.
- To tak nie można, dziewczynie nie wypada.
- A puszczać się wypada? Wypada z mych ust. Już tego nie cofnę, poszło, słowotok, natłok myśli, myśli o mnie najgorsze, najgorsze jeszcze przed nami. Jak wydziergane przez beton szramy, broda roztrzaskana o bruk, brukowiec by się tym nie zajął. Jestem nikim, tylko potrzaskane celebrytki są fajne.
- To nic, też jesteś fajna. Chodź, udowodnię Ci. 
Idę. 1,2,3, 6, 10. 10 stopni, po schodach, na górę i w prawo. Klucz w zamku. Pokój zamknięty, ja otwarta. Bam! Działają jointy jednak, jednak zmysły wyostrzone, wrażenia silniejsze, mózg się wyłącza ooooo odpływam. W oddali ktoś się dobijał. Koniec, epizod, fajnie. Czas wracać...nie do domu! Tańczmy! Lepi się wszystko do podłogi, ja do wszystkiego. Ciężko się tańczy w tej lepkości, trzeba się kiwać. Psychodeliczna muza psychicznego Dja w lakierkach, pomaga się bujać. Bujać to my, a nie nas. Drugi raz z tobą nie pójdę! To było dla mnie, nie dla ciebie. Niegodziwy okularnik zdradza w kącie swoją laskę. Zgubił okulary, widzi tylko, że blond. Nie przejdzie, twój argument jest inwalidą. Jebs w zęby! Okularnik bez jedynki. Wali mnie to, nie ze mną zdradził. Zwijam się. Na odcinku 300 metrów, treści żołądka, droga była krótka i treściwa. Zwięźle, nie na temat.

   Leży i sapie, dyszy i chucha, z nosa jej leci rozgrzana jucha. Do rana zaschnie, zaschnięte w gardle. Głowa mi pękła, pękła na plecach różowa sukienka. Do śmieci. Do wanny, nie pomaga nic. Nic w lodówce też nie pomaga. Pomaga mi ściana, bez niej bym legła, jak długa, ale stoję. Prawy but, lewy but. Do sklepu.
….niemiarowy stukot obcasów na chodniku....wytrąca mnie z równowagi, koniec harmonii, gubię rytm. Kurwa! Zaraz znowu wyrżnę głową w krawężnik. Nie wyrżnęłam, dopiero w domu w kuchenną szafkę. W lodówce nadal nic, kupiłam sok, wypiłam.

Witaj Nowy Roku! Poturbowany, spragniony, zmęczony. Nie przejmuj się, mamy jeszcze 364 dni żeby wydobrzeć.

1 komentarz: