Opowiem Wam historię pewnego związku, który był jak bajka w krzywym zwierciadle. Jest szansa, że zakończy się słowami: "żyli długo i nieszczęśliwie".
Dawno, dawno temu...
Słyszałem kiedyś historię, która
wstrząsnęła mną i do dziś powoduje nerwowe dreszcze, kiedy o tym pomyślę. Nie
działo się to w odległej galaktyce, czy nawet we Wspaniałych Stanach
Zjednoczonych, Gdzie Dzieją się Wszystkie Ekscytujące Historie. Cała rzecz
miała miejsce tu, na naszym podwórku.
Był sobie raz facet, nazwijmy go
Jaś. Jaś był niezłym dupkiem, który traktował kobiety przedmiotowo i do żadnej
się nie przywiązywał. Aż pewnego dnia pojawiła się ona - powiedzmy Agatka.
Totalnie zawróciła mu w głowie. Dodam, że był to typ Agatki, za którą oglądają
się wszystkie Jasie na ulicach. Wszystko układało się jak w bajce - spacerki,
rozmowy, przytulanie, seks. Zostali parą, zakochani w sobie po uszy. Całkiem
szybko zamieszkali razem. Jaś był wniebowzięty.
Do czasu.
Szybko się okazało, że Agatka nie
jest takim aniołkiem, jak myślał Jaś. Zaczęło się od drobnych sprzeczek, ale z
czasem napięcie rosło. Zaczęła robić mu wyrzuty o dosłownie wszystko – od
rozmów z innymi kobietami, po przejście w klapkach przez dywanik w dużym
pokoju. Awantura za awanturą. Ale Jaś
nie tracił nadziei. Kochał Agatkę i wierzył, że rozmową będzie w stanie
wszystko naprawić i z czasem wszystko się poukłada. No bo skoro już zmienił się
dla ukochanej, to czyż ona nie może zrobić tego samego dla niego?
Nie.
Jedyne, co uległo zmianie – to zachowanie
Jasia. Odciął się od większości znajomych. Kiedyś miał wiele koleżanek, teraz
je ignoruje, żeby nie dawać Agatce powodów do nerwów. Ładnie z jego strony.
Agatka jednak nie potrafiła tego docenić. Dzięki swojej wybujałej fantazji i
niewątpliwej skazie psychicznej potrafiła dosłownie zrobić z igły widły. I to
takie solidne widły tkwiące po rękojeść w kupie gnoju.
Jasio się starał, dopasowywał, zmieniał i upokarzał.
Jasio się starał, dopasowywał, zmieniał i upokarzał.
Czas mijał.
Jaś zaczął zauważać, że coś jest
nie tak, jak powinno. Co z tego wyszło? Nic.
Jaś został ostatecznie pozbawiony jaj przez Agatkę, mentalnie go wykastrowała,
więc nie potrafi się przeciwstawić. Marudzi wszystkim dookoła, że jest mu źle,
że Agatka coraz bardziej go denerwuje i ma już tego dosyć. Jego najbliższe
otoczenie – bo z dalszym stracił kontakt – powtarza mu, że jeśli sam nie
zaciśnie zębów i nie zrobi porządku w swoim „szczęśliwym” związku, to będzie
tak trwał, męczył się i wykańczał nerwowo. Jasio jednak tego nie potrafi.
Dlaczego?
Bo Agatka niesamowicie mu się
podoba fizycznie. To taki proste... Ocenę sytuacji przejmuje nie ta główka,
która powinna. Co z tego, że go nie szanuje, szmaci go na każdym kroku? Toż to
nawet książę Iktorn lepiej traktował Toudiego niż Agatka Jasia. Nasz bohater
został zaszczuty i zdominowany przez kobietę tylko dlatego, że pociąga go ona
seksualnie.
Ile może znieść facet?
Jak wynika z powyższej historii –
bardzo wiele. Sam, kiedy to czytam, nie do końca wierzę, że coś takiego jest
możliwe. Przecież każdy normalny człowiek już dawno powiedziałby takiej Agatce –
nara.
Albo dosadniej - spierdalaj! Ale nie Jaś. W jakiś sposób Agatka zdominowała niezależnego dotychczas twardziela i zrobiła z niego swoje popychadło. Jakie życie potrafi być przewrotne. Kiedyś to Jaś traktował kobiety przedmiotowo – teraz sam jest podnóżkiem i śmieciem. Pięknie.
Albo dosadniej - spierdalaj! Ale nie Jaś. W jakiś sposób Agatka zdominowała niezależnego dotychczas twardziela i zrobiła z niego swoje popychadło. Jakie życie potrafi być przewrotne. Kiedyś to Jaś traktował kobiety przedmiotowo – teraz sam jest podnóżkiem i śmieciem. Pięknie.
Wnioski?
Cóż, Jaś pewnie nie wyciągnął jeszcze
żadnych. Ale ja tak – nieważne jak bardzo dziewczyna nam się podoba, w związku
potrzebny jest wzajemny szacunek, wspieranie się, a także zdolność do osiągania
kompromisów. I bynajmniej nie chodzi tutaj o taki kompromis, kiedy hipotetyczny
Jasio ustępuje na każdym kroku. To musi występować na zasadzie wzajemności.
Przeraża mnie to, że młody, inteligentny chłopak pozwala robić z siebie szmatę.
Panowie! Trzeba mieć jaja, a nie
wydmuszki! Jeśli dziewczyna Was nie szanuje i pomimo częstych rozmów nie chce
się zmienić („jestem taka, jaka jestem –
nie podoba się, to wypad”) – to kopnijcie
ją w dupę. Po co się męczyć,? Na świecie czeka wiele kobiet, które są dużo
bardziej wartościowe i będą potrafiły Was uszczęśliwić.
Koniec.
PS Życzmy wszyscy Jasiowi, żeby się ocknął, wyciągnął swoje
jaja z kieszeni Agatki i zrobił w swoim życiu porządek.
n/n
Co do końcówki, pamiętajcie, że to działa w dwie strony - jak jeden facet nie doceni kobiety, to zrobi to następny. Nie wiem, po co ludzie tkwią w takich układach. W pewnym momencie kończy się granica tolerancji, chamstwa, olewactwa i wszystkiego, co jest siłą destrukcyjną, a nie napędową związku. I mimo, że boli, że cholernie boli i wydaje się, że świat przestał istnieć i nie wstanie się jutro, ani pojutrze z łóżka, to często po upływie czasu dochodzi się do wniosku, że tak jest lepiej. Bo nie zawsze miłość wystarczy. Czy jak w tym przypadku - chemia, popęd.
OdpowiedzUsuńNiektórzy popełniają 2 razy ten sam błąd. Pojawia się druga taka Agatka i Jaś zmienia się znowu. Tylko, że on jeszcze tego nie widzi, jednak jego przyjaciele tak.
OdpowiedzUsuńOczywiście, zgadzam się - facet również musi szanować swoją partnerkę, to nie podlega dyskusji. Trzeba czasem zacisnąć zęby i trochę pocierpieć, żeby potem wszystko było lepiej.
OdpowiedzUsuńFajnie się czyta! :)
OdpowiedzUsuńA.
Miło mi to słyszeć :)
UsuńI bardzo mu tak dobrze! Trafiła kosa na kamień - może czegoś takiego dupka życie nauczy.
OdpowiedzUsuńPamiętajcie Panowie, nie znosimy cwaniactwa, a prędzej czy później na każdego takiego osobnika przyczai się równie, a nawet bardziej sprytna łowczyni, która dumne i bez skrupułów będzie paradowała po mieście w kolczykach - zrobionych z waszych klejnotów :)
Doprawdy nie znosicie cwaniactwa?...:)
UsuńA czy to oto chodzi, żeby facetów kastrować? Chyba nie do końca, a nawet jeśli chcesz takiego w ramach zemsty poniżyć - to sama stajesz się niższa od niego.
UsuńNie mówimy o kastrowaniu w ramach zemsty. Chodzi o to, że niektóre kobiety traktują swoich mężczyzn jak popychadła (w drugą stronę to też działa - jak słusznie zauważyła Pacyna), a oni się na to godzą, bo są zamroczeni miłością czy popędem. Sprawa zemsty jest już zupełnie inną kwestią, ale również wartą poświęcenia uwagi.
UsuńŁadnie powiedziane, z tymi kolczykami ;)
OdpowiedzUsuńA tak się fajnie notka zaczynała... Nawet sobie pomyślałam, że po raz pierwszy przeczytam w tym miejscu coś sensownego, a nie napisanego tylko po to, żeby wypadło kontrowersyjnie. Nie wierzę, że facet mieszka i zmienia się dla kobiety tylko dlatego, że podoba mu się jej tyłek - oczywiście, możesz to zanegować jako facet, bo jestem kobietą. Tylko że wtedy zanegujemy to, na czym świat stoi i wyjdzie, że żenisz się dla cycków, a nie dlatego, że ta Agatka, to właśnie TA Agatka.
OdpowiedzUsuńTo nie jest dobre ani z jednej ani z drugiej strony, zarówno jak facet poniża dziewczynę, jak wtedy, kiedy ona poniża jego. Seks tu jest sprawą 100000rzędną, ważniejsze jest to, czy kogoś kochasz, szanujesz i gdzie postawisz sobie i tej drugiej osobie granicę. Amen.
Właśnie to chciałem pokazać - że takie związki są złe i bezsensowne. Nie mam wątpliwości, że taka relacja w końcu się rozpadnie, to kwestia czasu. W takim momencie Jasio ocknie się bez znajomych, bez perspektyw i z poczuciem, że zmarnował sobie kawał życia, bo nie potrafił się postawić. Załóżmy, że w tej historii poza pociągiem fizycznym wchodzi w grę również miłość. Czy to coś zmienia? Czy jeśli Jaś szalenie kocha Agatkę, to może pozwolić jej się tak traktować? A czy jeśli Agatka kocha Jasia i tak go traktuje, to wszystko jest ok? Uważam, że nie.
UsuńSeks, moim zdaniem, jest ważny w związku - ale nie może być jego fundamentem.
"A bez seksu nie było niczego, niczego nie było..." - tak uważam.:)
UsuńPewnie, że nie powinien dać się traktować, ale umieszczając zdanie: "Dlaczego? Bo Agatka niesamowicie mu się podoba fizycznie." sugerujesz, że dla faceta najważniejszy jest wygląd i seks i strasznie spłycasz w tym własną płeć i jej zachowania ;) Seks jest ważny, pewnie, ale nie wyobrażam sobie być w związku z facetem i w sumie to nie mieć z nim o czym pogadać, ale być z nim, bo jest świetny w łóżku.
UsuńA poglądu niżej, że bez seksu niczego by nie było, nie skomentuję....
no tak, bo przeciez przytoczenie zachowania jednego z miliardów facetów określa ich wszystkich
UsuńNapisałem tak, bo chyba tylko to jeszcze Jasia przy Agatce trzyma. Wydaje mu się, że nie znajdzie ładniejszej, a jej zachowanie jest przelotne i minie z czasem. Właśnie to wstrząsnęło mną najbardziej. Naiwność Jasia i brak jakiejkolwiek chęci ze strony Agatki do choćby próby zmiany siebie.
UsuńNie pisałem również, że nie mają o czym gadać - oczywiście mają. Tylko co z tego, skoro po miłej rozmowie, ona nadal traktuje go tak, jak opisałem?
No, to wtedy kwestia polega na tym, że trzeba dojrzeć do tego, żeby powiedzieć stop. A to zajmuje trochę czasu, co wielu z nas wie z własnego doświadczenia.
UsuńPrawda.
Usuńa może tu chodzi o gonienie króliczka? Nie może jej mieć tak do końca, więc chce ją mieć
OdpowiedzUsuńPytanie tylko, jak długo można znosić łomot od króliczka. ;)
UsuńOczywiście, że bez seksu nie byłoby niczego. Nie byłoby również Ciebie, koleżanko Anonimowa. Feromony, hormony, chemia, przyciąganie, pociąg, mięta. To właśnie TO na początku działa, żeby potem z sumy zdarzeń powstał cały mechanizm zwany związkiem, czy relacją, jeżeli weźmiemy pod uwagę chociażby "friends with benefits". Każdy związek, w którym jedna z osób się poświęca dla wspólnego dobra, stawiając ponad siebie i swoją dumę tę drugą osobę, kiedy to ta druga pociąga tylko za sznurki, często bardzo świadomie - jest zły.Toksyczny, wyniszczający i kończy się. A przynajmniej powinien. Bo ile można starać się za dwoje?
OdpowiedzUsuńRacja.
OdpowiedzUsuńBardzo ładny post n/n ;*
OdpowiedzUsuńI.